Składniki:
- 600 g mięsa wołowego (polędwicy, rostbefu lub antrykotu)
- cebula
- pół marchewki
- 1 cebulka dymka
- 4 łyżki oleju do smażenia
Marynata:
- 4 łyżki ciemnego sosu sojowego
- 2 łyżki cukru
- 4 łyżki białego słodkiego wina
- 2 łyżki oleju sezamowego
- pół łyżeczki soli
- szczypta pieprzu
- pół startego jabłka
- 6 ząbków czosnku
- ewentualnie 1-2 łyżeczki pasty gochujang
Mięso kroimy w bardzo cienkie kawałki o grubości plasterków szynki lub sera, które kładzie się na kanapki. Kluczem do przygotowania idealnego bulgogi jest dobrej jakości wołowina, pokrojona bardzo cienko. W Korei robi się to tak cienko, że gotowe plasterki są prawie przezroczyste, dzięki czemu mięso szybko się smaży, a w przygotowanej potrawie jest delikatne, rozpływa się w ustach. Żeby przygotować tak cienkie plasterki, mięso najlepiej lekko zamrozić, a następnie ścinać nożem.
Pokrojoną wołowinę włożyć do dużej miski lub pojemnika. Cebulę pokroić w piórka, marchewkę w zapałki (ja starłam na tarce na dużych oczkach), a cebulę dymkę pod skosem w 2cm kawałki i dodać do mięsa.
Przygotować marynatę: w miseczce połączyć ze sobą sos sojowy, cukier, białe wino, olej sezamowy, sól i pieprz. Jabłko zetrzeć na tarce na papkę, czosnek przecisnąć przez praskę, dodać do miseczki. Całość wymieszać i wlać do mięsa z warzywami. Wstawić do lodówki na godzinę.
Po tym czasie zawartość miski wrzucić na patelnię na rozgrzany olej i smażyć około 15 min, aż mięso się zetnie. Nie należy smażyć na dużym ogniu, ponieważ cukier zawarty w marynacie łatwo się przypala.
Danie podawać zaraz po przygotowaniu jako jedną z przystawek do ryżu.
Przepis pochodzi z książki "Pierogi z kimchi. Koreańskie smaki dla każdego" Wiolety Błazuckiej.
